Poniżej przedstawiono zbiór żartów przeznaczonych dla młodego odbiorcy. Kawały zostały podzielone na kategorie tematyczne, aby ułatwić wyszukiwanie humoru odpowiedniego dla różnych sytuacji i preferencji.
Krótkie zagadki z puentą
- Humor dla dzieci i nie tylko: ogrodnik, pokrzywy, ślub
- – No, córeczko, pokażmy , jak się ładnie nauczyłaś nazw miesięcy: – Sty…? – Czeń! – Lu…? – Ty! – A dalej sama! – Rzec, cień, aj, wiec, piec, pień, sień, nik, pad i dzień!
Żarty o zwierzętach
- Czym różni się uczeń dobry od złego? Złego leją rodzice, dobrego – koledzy.
- Św. Mikołaj przyjechał do Etiopii i rozmawia z dziećmi: – Dzieci, a czemu wy takie chude jesteście? – Bo nie jadłyśmy od miesiąca! – Co! Jak nie jadłyście, to nie będzie prezentów!!!
Humor szkolny
- – Ech, ta 7B! Nie wytrzymam z tymi baranami! Pytam ich kto wziął Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni! – Niech się pan tak nie denerwuje – uspokaja dyrektor – może to rzeczywiście ktoś z innej klasy.
- – Jak nazywa się żona św. Mikołaja? – Merry Christmas.
Zabawne dialogi
- Pani w szkole pyta Jasia: – Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki i Norwid? – Nie wiem. A czy pani wie kto to był: Zyga, Chudy i Kazek? – Nie wiem – odpowiada nauczycielka. – To co mnie pani swoją bandą straszy?
- Babcie rozmawiają o swoich wnukach. – Mój będzie ogrodnikiem, cały dzień siedzi w ogródku i grzebie w ziemi. – Mój będzie lekarzem, cały dzień bandażuje lalki. – A mój będzie pilotem, cały dzień macza szmatę w benzynie, wącha ją i mówi: "Babciu, ale odlot!"
Kawały o jedzeniu
- Co to jest "nic"? – Pół litra na dwóch.
- Mama pyta się Jasia: – Jasiu dlaczego płaczesz? – Bo śniło mi się że szkoła się paliła. – Nie płacz to tylko sen! – Właśnie dlatego płaczę…
Gry słowne i kalambury
- Dwóch pięcioletnich chłopców sika w toalecie. Jeden mówi: – Twój nie ma skórki na końcu! – Byłem obrzezany. – Co to znaczy? – To znaczy, że obcięli mi skórkę na jego końcu. – Ile miałeś lat, jak to zrobili? – Moja mam mówi, że miałem dwa dni. – Bolało? – Czy bolało?! Nie mogłem chodzić przez rok!
- Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego. – Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorośli, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem." Na to cienki głosik z tyłu sali: – A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje.
Dowcipy o superbohaterach
- Jaka jest różnica między muzeum a WC? – Prawie żadna: W muzeum są pozostałości naszych przodków. A w WC są pozostałości naszych zadków.
- Mama woła dziecko na podwórku: – Jaaaaaaaaaaaaaasiu do dooooomu! – A co?! Spać mi się chce? – Nie! Głodny jesteś!
Żarty sytuacyjne
- Nauczyciel oddaje Jasiowi klasówkę. Zamiast oceny napisał na Jasia kartce: IDIOTA. Jasio spogląda na kartkę i po chwili mówi: – Ale pan jest roztargniony. Miał pan wystawić ocenę, a pan się tylko podpisał.
- Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek – aparat do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła: – Dostałem piątkę z matmy! Aparat: – Piiip! Mama strofuje synka: – Nie kłam! Bierz przykład że mnie. Gdy chodziłam do szkoły, miałam same piątki! Aparat: – Piiip! Ojciec dodaje: – Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja chodziłem do szkoły… Aparat: – Piiip!
- Co to jest: tańczy, śpiewa, recytuje, daje d… i gotuje? – Kolo Gospodyń Wiejskich.
- – Tatusiu, czy zdajesz sobie sprawę, że mama jest lepszym kierowcą niż ty? – Chyba żartujesz? – Uwierz mi. Sam tłumaczyłeś, że przy zaciągniętym hamulcu ręcznym, samochód nie ruszy z miejsca, a mama wczoraj przejechała prawie 15 kilometrów!
- Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy pytają: – Czy możemy już iść do domu? – A z jakiej racji? – No… przecież skoro nasz nowy pan od matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie, prawda?
- Nauczyciel języka polskiego pyta uczniów: – Jak brzmi liczba mnoga do rzeczownika "niedziela"? – Wakacje, proszę pani!
- – Dzieci, co to jest? – pyta się nauczycielka biologii trzymając w ręku wypchanego ptaka. – To jest ptok – odpowiada Jaś. – Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz, jak ten ptak sie nazywa? – Sraka – odpowiada pojętny uczeń.
- – Ojcze, czy dzisiaj wraz z córką twą a moją siostrą, jedziemy do babci Gandzi? Zadumał się ojciec i odrzekł: – A którą to babcię nazywasz Babcią Gandzią? I odpowiedział mu junior: – No babcię Marysię…
- – Jasiu, jaką częścią mowy jest wyraz "nic"? – Czasownikiem. – ?! – Bo odpowiada na pytanie "Co robi?".