Poniższa strona zawiera kolekcję żartów o charakterze rasistowskim. Prezentowane treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie odzwierciedlają poglądów redakcji. Ich celem jest analiza form humoru kontrowersyjnego.
Żarty o stereotypach narodowych
- Przychodzi baba do lekarza. – Panie doktorze mam gwiżdżące piersi. – To niemożliwe. Niech pani zdejmie biustonosz. Baba zdjęła biustonosz, a piersi fiuuuu, gwizdnęły o podłogę!
- Wraca żona po miesiącu z sanatorium wchodzi do domu a tam syn przy nowiutkim komputerze. – Skąd miałeś pieniądze na komputer?! – Ze zmywania. – Jak to ze zmywania? – Tata dawał mi po 100 złotych, gdy chciał, żebym się zmył z chaty.
Sytuacyjne żarty rasistowskie
- Przez pewną miejscowość stacjonował przejazdem wagon ze spirytusem. Wagon został skradziony. Policja dotarła po śladach, do zalanego w trup Kowalskiego. I pyta się: – Gdzie jest wagon? – Sprzedałem. – A co zrobiłeś z pieniędzmi? – Przepiłem.
- Dwie małe dziewczynki stoją przy wadze. Jedna ostrzega koleżankę: – Nie wchodź na nią, od tego się płacze!
Humor na tle etnicznym
- Rozmawia dziennikarz ze znanym rabusiem: – Jakie jest pana największe marzenie? – Obrobić bank i zostawić odciski palców teściowej…
- Dorastająca córka pyta matkę: – Mamusiu, co się dzieje z miodem z miodowego miesiąca? – Wsiąka w męża i tak powstaje stary piernik.
Krótkie formy o różnicach kulturowych
- Na ławce w parku siedzą dwaj emeryci: – Popatrz, jaka ta dzisiejsza młodzież ma ciężko w tym kryzysie! Jednego papierosa na pięciu muszą palić… – No, ale dzielne chłopaki! Mimo wszystko się chcichrają na całego!
- – Jak nazwać nauczyciela bez nerwicy? – Bezrobotny.
Żarty oparte na kolorze skóry
- Teoria transformacji osobowości Wieniedikta Jenofiejewa: "Z rana jestem o tyle bardziej posępny w stosunku do mnie normalnego, o ile weselszy w stosunku do siebie zwykłego byłem wieczorem".
- Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta. – Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa. – Nie spadnę. Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca. – A mówiłem wam, baco – nie śpiewa się na drzewie. – Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
Dowcipy z motywem migracji
- Sędzia do górala: – Ile macie dochodów? – Wysoki sądzie, do chodów to ja mom dwie nogi, ale obie kipskie.
- Romuś słyszał rodzinną legendę, że jego ojciec, dziadek, a nawet pradziadek w dniu swoich urodzin chodzili po pobliskim jeziorze, jak Jezus bez mała. Postanowiwszy przekonać się o jej prawdziwości w swoim przypadku, wypłynął w dniu swoich urodzin łódką na środek jeziora – przełożył nogi przez burtę … i omal się nie utopił. – Romuś – westchnęła babcia, kiedy go przywieziono do domu – twój ojciec i – świeć panie nad ich duszami – dziadek i pradziadek, urodzili się w styczniu, ty – w lipcu.
Satyra społeczna z elementami rasizmu
- Przychodzi baba do lekarza. Po badaniu lekarz mówi – ma pani raka! – Baba na to: Niech pan coś zaradzi doktorze! – Niech pani spróbuje robić okłady z błota. – Z błota? Dziwi się baba, myśli pan że pomogą? – Nie wiem czy pomogą, mówi lekarz, ale niech się pani pomału przyzwyczaja do ziemi.
- Kowalski zagaduje starego wędkarza: – I co, biorą? – Biorą panie, biorą… Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce się dać załapć…
Żarty z kontekstem historycznym
- Co mówi kanapka do pijaka? – Zaraz wrócę…
- Syn do ojca: – Mam dwie wiadmości… – Pewnie dobrą i złą? – …tak jakby, ale dwa w jednym… – Jak to?! – Dziadek przestał chrapać…
Humor na temat mniejszości etnicznych
- – Kto powiedział: "Ostrożności nigdy za wiele!"? – Zięć zamykając na kłódkę trumnę z teściową.
- Siostra zakonna zwołała zebranie sióstr z jej zakonu. I mówi: – wczoraj w naszym zakonie był mężczyzna! Zakonnice na to: – uuuuuuuuuuuuu… A tylko jedna – hihihi!!! Siostra mówi znów: – znalazłam jego bieliznę i prezerwatywę Wszystkie zakonnice – uuuuuuuuuuuu… A tylko jedna – hihihihihi….. Siostra kontynuuje: Ale, jego prezerwatywa była dziurawa!!! Wszystkie: – hihihihihi….. A tylko jedna: – uuuuuuuu….
- Delegacja nauczycieli przychodzi na spotkanie z ministrem. – Panie ministrze, my w ogóle nie mamy pieniędzy! – Trudno… Wchodźcie…
- Malutki Jasio jeszcze nie umiał mówić. Pewnego dnia mama podaje mu obiad, a Jasiu wrzeszczy: – A gdzie kompot?! Mama zdziwiona: – Jasiu, to ty umiesz mówić?! – Umiem – odpowiada Jasio. Mama: – To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś. – Bo zawsze był kompot!
- Baba w sklepie pyta się: – Przepraszam, czy mogę przymierzyć tę sukienkę na wystawie? Na to sprzedawczyni: – Bardzo proszę ale mamy też przymierzalnię.
- Gates i Stirlitz patrzą, jak faszyści palą książki: – Cenzura – pomyślał Stirlitz. – Walka z piractwem – pomyślał Gates.
- Baca kocha się z Gaździną, nagle Gaździna mówi: – Baco gniewam się! – A za co się gniewacie? – Nie ja się gniewam, tylko wam się gnie…
- Przychodzi baba do dentysty: – Panie doktorze, tak strasznie boje się borowania, że chyba wołałabym już zajść w ciąże. – To niech się pani zdecyduje, bo nie wiem, jak fotel mam ustawić.