Prima aprilis to tradycyjny dzień żartów i psikusów. Poniżej przedstawiamy różne typy dowcipów, które można wykorzystać, aby rozbawić rodzinę, przyjaciół czy współpracowników.
Żarty telefoniczne dla każdego
- Siedzi baca na szczycie Rys i krzyczy: – Hej!… Morze, nasze morze…
- Podchodzi informatyk do fortepianu i ogląda wnikliwie: -Hmm, tylko 84 klawisze, z czego 1/3 funkcyjnych, wszystkie nieopisane, chociaż… shift naciskany nogą. Oryginalnie.
Psikusy biurowe w duchu prima aprilis
- – Jaka jest różnica między wczasami w górach a wczasami nad morzem? – W górach ceny są wysokie, a nad morzem – słone.
- – Dlaczego programista na umycie głowy zużywa całą butelkę szamponu? – Bo w instrukcji jest napisane: nałożyć, spłukać, czynność powtórzyć.
Domowe dowcipy dla najbliższych
- – Gdzie pan się tak dobrze nauczył prowadzić samochód, Stirlitz? – spytał Müller. – Na kursach NKWD – odpowiedział Stirlitz. – Chyba nie powiedziałem nic tajnego – pomyślał.
- Co mowi kanibal do małej dziewczynki ? Odp : happy meal Co mowi kanibal do całej rodziny ? Odp : Super Combo
Krótkie i szybkie żarty tekstowe
- – Ile razy mam powtarzać, że nie wolno pić w pracy?! – Ale panie majster! Kto tu pracuje?!
- Doniósł struś, że mu żonę poderwał koliber. Milicjant w śmiech: – On ma przecież za mały kaliber. Struś wtedy poruszył cały komisariat: – Owszem, kaliber mały, lecz koliber – wariat.
Żarty angażujące media społecznościowe
- Nowa akcja Microsoftu: donieś na 10 użytkowników pirackich kopii, dostaniesz licencję gratis. Zrób to, zanim zrobi to twój sąsiad…
- Przychodzi baba z dzieckiem do lekarza. – Czy dziecko przechodziło odrę? – pyta lekarz. – Ta gdzie tam, panie, my zza Buga…
Niewinne oszustwa w codziennym życiu
- – Czym różni się fortepian od słonia? – Fortepian można zasłonić, a słonia nie można zafortepianić.
- Mała Ania mówi: – Mamusiu, pójdę do sklepu kupić zeszyt… – Ani mi się waż! Taki deszcz leje, że żal psa wypędzić. Tata zaraz pójdzie i kupi ci ten zeszyt.
Żarty wymagające przygotowania rekwizytów
- Rozmawia Jasio z kolegą: – Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki…
- Dwóch facetów siedzi przy barze i narzekają jakie to ich żony są przerażające. Pierwszy mówi: – Moja jest tak straszna, że jak ją postawiłem na polu zamiast stracha na wróble, to ptaki oddały zeszłoroczne czereśnie… Drugi na to: – A moja ma wymiary 90/80/60. – To całkiem nieźle. – Taak… Druga noga tak samo…
Humorystyczne fałszywe ogłoszenia
- Telefon do radia. Głos kobiecy: – Dzień dobry, chciałam powiedzieć, że znalazłam dziś rano portfel. W środku było trzy tysiące złotych w gotówce, oraz czek na okaziciela opiewający na sumę 10.000 euro. Było też prawo jazdy na nazwisko Stanisław Kowalski zamieszkały przy ulicy Koszarowej 15 m 6 w Warszawie. Mam w związku z tym małą prośbę: … proszę panu Stasiowi puścic jakiś fajny kawałek z dedykacją ode mnie!
- Był sobie kiedyś człowiek, który już w bardzo wczesnej młodości marzył, by zostać "wielkim" pisarzem. Gdy spytano go, co dla niego oznacza "wielki" odpowiedział: – Chciałbym pisać teksty, które cały świat będzie czytał, teksty, na które ludzie będą reagować czysto emocjonalnie, które będą doprowadzać ich do łez, bólu, gniewu, krzyku i desperacji! Człowiek ten zrealizował swoje dziecięce marzenie. Obecnie pracuje w Microsoft i pisze komunikaty o błędach.
- Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych butów. – To koniec – pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni. Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.
- Logika pijaka: Jeśli pijesz, upijasz się. Jeśli się upijasz, idziesz spać. Jeśli śpisz, nie grzeszysz. Jeśli nie grzeszysz, idziesz do nieba. Dlatego pij, a pójdziesz do nieba!
- Dwóch facetów siedzi w łódce na jeziorze, łowi ryby i popija piwo. Nagle jeden mówi: – Chyba się rozwiodę z moją żoną. Nie odzywa się do mnie od pół roku. Drugi łyknął piwo i mówi: – Lepiej to przemyśl ? Trudno znaleźć taką kobietę.
- Kobieta i mężczyzna siedzą sami w pokoju. Kobieta: Za chwilę wraca mój mąż. Mężczyzna: Ale ja przecież nic nie robię! Kobieta: No właśnie!
- Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy. – Otwieraj! – krzyknął Mueller. – Stirlitza nie ma w domu! – powiedział Stirlitz. W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył gestapo.
- Dzieci miały przynieść do szkoły różne przedmioty związane z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a Basia słuchawki. – A ty co przyniosłeś? – pyta nauczycielka Jasia. – Aparat tlenowy! – Tak…? A skąd go wziąłeś? – Od dziadka. – A co na to dziadek? – Eeech… cheee….