Żarty o diecie, odchudzaniu i zdrowym stylu życia to sposób na radzenie sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed nami dietetyka. Humor pomaga spojrzeć na kwestie żywieniowe z dystansem i ułatwia przyswajanie wiedzy.
Sytuacje z życia dietetyka
- Siedzi sobie sroka na brzozie, a tu nagle do brzozy podchodzi krowa i zaczyna się wspinać. Sroka w szoku obserwuje jak krowa spokojnie sadowi się koło niej na gałęzi. Wreszcie pyta krowę: – Krowa, co ty robisz? – No przyszłam sobie wisienek pojeść – mówi krowa. – Ty Krowa… ale to jest brzoza, a nie wiśnia… – Spoko… Wisienki mam w słoiczku!
- Rozpaczliwie płaczącego syna pyta ojciec: – Dlaczego płaczesz synku? – Zgubiłem 10 zł, odpowiada syn. – Nie płacz, dam ci 10 zł Dziecko się uspokoiło, a po chwili wpada jeszcze w większą rozpacz. – Co się stało synku? – pyta ojciec. – Gdybym nie zgubił tamtych 10 zł, to miałbym teraz 20 zł.
Wyzwiska na talerzu
- Jasiu pisze list do ojca: – Kochany tato! Piszę do Ciebie powoli, bo wiem ze powoli czytasz…
- – Mamo, choinka się pali! – wola Jasio z pokoju do matki zajętej w kuchni. – Choinka się świeci, a nie pali – poprawia matka. Za chwile chłopiec krzyczy: – Mamo, mamo, firanki się świecą!
Zmagania z dietą odchudzającą
- Pijany mąż wraca nad ranem do domu… puka w drzwi otwiera żona. – Gdzie byłeś??!!! – U Heńka!! – odpowiada mąż – Co robiłeś!!!! – wykrzykuje żona – Noooo. grałem w szachy…. – Wchodź do domu pogadamy!!! Posadziła męża koło telefonu i dzwoni do Heńka…. – Halo!! Heniek??… słuchaj czy był u ciebie dzisiaj mój mąż na szachach??… A Heniu na to: – Baaaa……. był???!!!! Kurna siedzi i dalej gra!!!!!
- Przychodzi zezowata baba do zezowatego lekarza: Lekarz: pojedyńczo proszę! Baba: ja do tego pod oknem!
Kulinarna ironia losu
- Przychodzi OLBRZYMIA baba do lekarza: – Pani problem mnie przerasta…
- – Baco, co robicie, jak macie wolny czas? – Siedzem i dumiem… – A jak nie macie czasu? – To ino siedzem…
Gdy jedzenie przejmuje kontrolę
- – Czym różni się doświadczony informatyk od początkującego? – Początkujący uważa, że 1KB to 1000B, a doświadczony jest pewnien, że 1km to 1024m.
- – Ludzie! Oderwijcie się od tego komputera, tam też jest świat, ptaszki ćwierkające, piwo, dziewczyny… – Gdzie? Za firewall`em?
Spojrzenie na zdrowe nawyki
- Nocą otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca się w przedpokoju, wstaje, wpada (to dobre słowo) do kuchni i zrzuca ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę – Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza? – mówi cicho stojąca w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona. – Kto pijany ku.a? – drze sie mąż – Jak ku.a pijany?!
- – Gdzie konie wyprawiają bal? – Na balkonie.
Rozmowy o żywieniu z przymrużeniem oka
- Pytania tak lub nie: Jak je zadawać i… 16 czerwca, 2025
- Bandyta do dziecka: – Dawaj 50 zł! – A ma pan wydać z 200?
Dietetyczne paradoksy
- Wędkarz telefonuje do kolegi: – Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby. – Ale ja nie potrafię łowić! – odpowiada ten drugi. – Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
- Idzie po parku facet z wózkiem i łkającym w wózku dzieckiem. Buja tym wózkiem na wszystkie strony i mówi: – Jasiu, tylko spokojnie, Jasiu, tylko spokojnie. Podchodzi staruszka i mówi: – O jakie ładne dziecko i jak ładnie ma na imię: Jasiu. – Proszę pani, to jest dziewczynka Ania, a Jasiu to ja – odpowiada facet.
Śmiech w obliczu pokus
- – Jak żegna się informatyk? – W imię ojca i syna i ducha świętego. Enter.
- Co to jest: 30 żabek i ropucha? – Teściowa wiesza firanki.
Absurdy zdrowego stylu życia
- Góry. Malarz maluje pejzaż. Podchodzi baca, patrzy jak artysta wiernie kopiuje widok i mówi: – Cholera, ile to się cłek musi namęcyć jak ni mo aparatu!
- Mueller zaglądając do pokoju Stirlitza zapytał: – Coś dla pana kupić? – Och, to co zwykle, pasztet z gęsich wątrobek i butelkę czerwonego wina. Mueller kupił Stirlitzowi to co zwykle: kawałek słoniny, cebulę i pół litra wódki.
- Przychodzi baba z zezem zbieżnym do lekarza: – Co pani taka skupiona?
- Koleś cierpiał na bezsenność. Poszedł, więc do lekarza, jak mu doradził kolega. Spotykają się po paru dniach: – Hej, i co Ci zalecił lekarz? – Walnąć sobie pięćdziesiątkę przed snem. – I co, pomaga? – Pewnie, wczoraj kładłem się osiem razy.
- Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał – znak, że jego żona właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od siedmiu lat nie był w domu.
- Na lekcji religii ksiądz pyta: – Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg? – U nas w łazience. – Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?! – Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy: Boże, jeszcze tam jesteś?
- – No, takiego wirusa to ja jeszcze nie miałem! – rzekł zięć informatyk, widząc teściową przy swoim komputerze…